|
Rozmowa z Markiem Woźniakiem, marszałkiem województwa wielkopolskiego.
- Czy Krajowa Strategia Rozwoju Regionalnego na lata 2010 – 2020 spełnia Pana oczekiwania?
- Myślę, że to bardzo ważny dokument dla rozwoju Polski. Do tej pory bardzo brakowało nam spójnych strategicznych spójnych uregulowań centralnych, które by wytyczały ramy rozwoju kraju z uwzględnieniem wszelkich różnic i uwarunkowań lokalnych. Ta strategia zakłada podejście indywidualne do każdego z regionów, wykorzystanie ich atutów, zastosowanie takich instrumentów, które spowodują, że ta relacja pomiędzy biegunami wzrostu w postaci metropolii czy silnych ośrodków miejskich, a obszarami peryferyjnymi, marginalizowanymi, spowoduje przekształcenie ich w obszary tzw. zdolności do dyfuzji czyli do absorpcji pewnych pozytywnych elementów rozwoju. Sądzę, że jeśli zostanie to przeprowadzone w sposób konsekwentny spójny i rzeczywiście nastąpią zmiany o charakterze politycznym, które jasności widzenia z tej perspektywy nie zaburzą, to jesteśmy na dobrej drodze. Co prawda perspektywa, która jest ujęta w strategii mówi dopiero o latach po 2013 r. ponieważ do tego czasu wszystkie instrumenty finansowe zostały już uregulowane, tym niemniej warto takie prace prowadzić, bo pozbawieni tego drogowskazu jesteśmy znacznie słabsi.
- Proszę powiedzieć jaki wpływ będzie on mieć na pana region? - Zgłosiłem pewne uwagi dotyczące metodologii konstruowania ocen stanu, który dzisiaj jest. Mianowicie Wielkopolska jest dziś regionem, który ma jeśli chodzi o obszar centralny, pozycję praktycznie pod względem PKB na głowę mieszkańca zbliżoną do Warszawy. Zbliżoną w tym sensie, że jesteśmy na drugim po Warszawie miejscu, natomiast region jako taki, jeśli chodzi o niektóre miejsca, daleko odstaje od tego poziomu, i dla nas problemem są właśnie zagrożone marginalizacją obszary peryferyjne. Trudno je zauważyć patrząc w skali całego województwa. W związku z tym ważne jest dobranie takich instrumentów oceny, które by widziały te słabe miejsca. U nas są to obszary wschodniej i północnej Wielkopolski, gdzie są takie gminy czy powiaty, które daleko odstają od aglomeracji poznańskiej jeśli chodzi o możliwości rozwoju, poziom dochodów. Dla nas ważne jest, aby ta ocena stanu była wielokryteriowa i aby te kryteria były odpowiednio dobrane, bo takie uproszczenia w ocenie i tym samym odebranie możliwości interwencji są groźne dla regionów uważanych za dobre. Trzeba na nie patrzeć także w skali mikro.
- Jeśli dojdzie do przekazania zarządzania drogami krajowymi samorządom wojewódzkim, to Wielkopolska będzie budować drogi S5 i S11. - Nie sądzę, żeby takie decyzje podjęto, bo musiano by zdecydowanie zmienić poziom naszych dochodów. My mimo wszystko mamy spore problemy żeby dobrze na bieżąco utrzymać, modernizować i remontować istniejącą sieć dróg wojewódzkich. W województwie wielkopolskim to jest ponad 1200 km dróg wojewódzkich. One są niezwykle kosztowne, praktycznie rzecz biorąc powinniśmy co roku przeznaczać około 100 mln zł tylko na bieżące utrzymanie i remonty, nie mówiąc o inwestycjach i modernizacjach. Przy tym poziomie dochodów nie wyobrażam sobie przejęcia dodatkowych obowiązków, nawet gdyby chodziło tylko o utrzymanie dróg, które dzisiaj są drogami krajowymi. Projekt, który zaproponowano był projektem optymistycznym, który zakładał, że samorządy mają duże nadwyżki finansowe i mogą zawsze lepiej utrzymać drogi niż zarządca krajowy. O budowie nie wspomnę, bo to zupełnie niemożliwe. Sądzę, że jeśli już mamy mówić o zmianie istniejącego systemu to powinna to być zmiana daleko idąca, łącznie ze zmianą finansów publicznych i podziału pieniędzy przeznaczonych na drogi.
- Dziękuję bardzo.
|