Marek Woźniak na podsumowanie kadencji

O wyzwaniach dla samorządu wojewódzkiego, jego relacjach z rządem, zmianach legislacyjnych mogących poprawić jego funkcjonowanie oraz pomyśle bezpośrednich wyborów marszałków rozmawiamy z Markiem Woźniakiem, piastującym od 13 lat urząd marszałka województwa wielkopolskiego.

Uwagwwwa

Obecna kadencja samorządu powoli dobiega końca. Można więc pokusić się o pierwsze podsumowania. Co w jej trakcie stanowiło dla pana – jako marszałka województwa - największy problem, bądź wyzwanie?

Marek Woźniak: To już trzecia pełna kadencja, kiedy pełnię funkcję marszałka. Czuję się uprawniony do tego, by stwierdzić, że ta aktualna jest najtrudniejsza. I nie tyle tu, na forum sejmiku, ale w szerszym ujęciu. Wiąże się to z dojściem do władzy w naszym kraju przez Prawo i Sprawiedliwość, które robi wszystko, by osłabić polską samorządność.

Czyli idziemy w dużą politykę…

Od wejścia w życie tzw. dobrej zmiany systematycznie postępuje ustawowa recentralizacja Polski, która obdziera samorządy z kolejnych kompetencji na rzecz wzmocnienia administracji rządowej. Utraciliśmy już wojewódzkie ośrodki doradztwa rolniczego, kontrolę nad funduszem ochrony środowiska na szczeblu regionalnym, zabrano nam nadzór nad sferą melioracji i rządzeń wodnych, pozbawiono wpływu na zarządzanie środkami funduszu rozwoju kultury fizycznej w regionie czy odebrano część zadań z zakresu polityki społecznej. I mam wrażenie, że rządzący w tej sferze nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Staramy się opierać się tym coraz silniej dochodzącym do głosu tendencjom centralistycznym, dokładając wszelkich starań, by chronić prawo wspólnoty regionalnej do decydowania o kierunkach własnego rozwoju. To zdecydowanie największe wyzwanie stojące przed marszałkami, by bronić wspólnie pozycji i roli polskich regionów, które wykorzystując potencjał własnych terytoriów i skutecznie inwestując środki unijne, wnoszą istotny wkład w realizację polityki rozwoju całego kraju. Przypomnę, że to w tej kadencji zastanawialiśmy się z obawą, czy powstaną nowe województwa, czy przetrwają koalicje w sejmikach, czy będą wcześniejsze wybory.

Rozumiem, że w tym kontekście pytanie o pańską ocenę relacji rządu z samorządem będzie pytaniem retorycznym…

- Ta współpraca na linii rząd – samorząd jest trudna, a Konstytucja RP nie chroni wystarczająco dobrze stabilności samorządów. Do tego prezydent i Trybunał Konstytucyjny, z różnych powodów, tej ochrony także nie gwarantują.
Obserwujemy z zaniepokojeniem, jak parlamentarna większość skutecznie osłabia system demokratycznego państwa prawa, wprowadzając w debacie publicznej język pełen arogancji i protekcjonalny ton. To wszystko nie służy współpracy. Biorąc udział w pracach Europejskiego Komitetu Regionów w Brukseli – organu doradczego i opiniodawczego UE, którego jestem wiceprzewodniczącym, zauważam pewne symptomy osłabienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej. A powinniśmy robić wszystko – i rząd, i regiony, by tę pozycję wzmacniać. Tam, gdzie jest polska racja stanu, chcemy pracować razem.

Zaczęliśmy od problemów, a co może pan uznać za sukces tej kadencji?

- Niewątpliwie największym sukcesem, na który pracowaliśmy przez ostatnie lata, jest fakt, że Wielkopolska jest dziś w bardzo dobrej kondycji – jest trzecim najbogatszym województwem pod względem produktu regionalnego brutto na mieszkańca, z najmniejszym bezrobociem w kraju. Konsekwentnie trzymamy się kursu proinwestycyjnego, kładąc silny akcent na wydatki majątkowe, stanowiące największą pozycję w naszym budżecie. Prognoza agencji ratingowej Fitch z siedzibą w Nowym Jorku dla naszych finansów brzmi: województwo utrzyma dobre wyniki operacyjne, co w połączeniu z bardzo dobrym zarządzaniem strategicznym i finansowym zapewnia bezpieczne wskaźniki obsługi oraz spłaty zadłużenia. Nasze ratingi mogłyby być jeszcze lepsze, ale ogranicza nas… rating Polski. Z kolei amerykański think tank Milken Institute opublikował ranking 20 samorządów Europy, których gospodarka rozwijała się w ubiegłym roku najszybciej. Wielkopolska znalazła się na 17. miejscu.

W czym pan upatruje źródeł tak wysokiej pozycji regionu?

- Na pewno u podstaw naszego sukcesu jest to, w jaki sposób wdrożyliśmy Wielkopolski Regionalny Program Operacyjny tej i poprzedniej perspektywy finansowej UE. To wdrażanie jest na czele top listy na lata 2018-2020. Jesteśmy bez wątpienia w gronie liderów wdrażania funduszy europejskich w Polsce i tym samym w Europie. Na dzisiaj mamy 57 proc. kontraktacji, czyli podpisanych umów z beneficjentami, o wartości 5,7 mld złotych (stan na 6 marca 2018). To nam daje drugą pozycję w Polsce, ale pierwszą wśród dużych regionów. Tę pozycję lidera chcemy utrzymać. Skoro chwali nas za to Ministerstwo Rozwoju, to - jak widać - nie jesteśmy regionem w ruinie.
Zbudowaliśmy stabilny fundament dla dalszego rozwoju regionu. Możemy być zadowoleni z tego, że udało nam się wzmocnić konkurencyjność naszych firm, zainwestowaliśmy sporo także w transport - lepsze drogi i nowoczesna kolej stają się wielkopolską specjalnością. Dużo uwagi poświęciliśmy takim sferom jak zdrowie, edukacja, kultura, sport czy opieka społeczna. Działaliśmy skutecznie także z myślą o poprawie efektywności energetycznej w sektorze publicznym i mieszkaniowym. Swój pomysł na silny, nowoczesny region budowaliśmy w oparciu o partnerstwo – z innymi samorządami i naszymi beneficjentami.

Jak pan sam wspomniał, obecna kadencja to już pana trzecia pełna kadencja na stanowisku marszałka województwa. Marszałkowie powinni być nadal „po staremu” wybierani przez radnych sejmików, czy może jednak warto by było postawić na wybory bezpośrednie?

- Jeśli patrzeć na sprawę wyłącznie przez pryzmat zarządzającego regionem, to bezpośrednie wybory byłyby dla marszałka województwa korzystne, bo w ich efekcie uzyskałby silny mandat, a zatem mógłby swobodniej dobierać sobie współpracowników i realizować swoje autorskie koncepcje. Tyle że to jedyny plus takiego rozwiązania. Minusów tego rozwiązania jest znacznie więcej. Po pierwsze prowadzi to do zdecydowanej przewagi władzy wykonawczej, a ja jestem zwolennikiem jej sprawności, a nie dominacji. Zresztą organ wykonawczy i tak ma dziś dość instrumentów działania. Nie ma potrzeby jeszcze go wzmacniać. W tak dużym regionie jak Wielkopolska, kampania wyborcza musiałaby trwać cztery lata. Musiałbym więc odbywać permanentną podróż po regionie i oczywiście ciągle coś obiecywać. Bo przecież w takiej sytuacji marszałek nie znałby słowa „nie”. A moim zdaniem nie chodzi o to, by marszałek był celebrytą. Zresztą taka kampanijna atmosfera przeszkadza w działaniu. Ja się skupiam na pracy.

Jakie zmiany, np. legislacyjne, mogłyby pana zdaniem poprawić działanie samorządów w Polsce?

- Dziś Europa potrzebuje silnych regionów, a regiony potrzebują silnej Europy. Tylko stawiając na dalszą decentralizację i wielopoziomowe sprawowanie rządów, możemy ją skutecznie wzmocnić. Nie chcemy tracić wpływu na kształtowanie polityki w regionie. Przypomnę, że reforma samorządowe była ogromnym przedsięwzięciem i jedną z najtrudniejszych reform ustrojowych w Polsce, która zakończyła się sukcesem. Musimy pamiętać, że samorządność jest filarem kapitału społecznego. Bez wielkopolskiej samorządności nie byłoby pracy organicznej, nie byłoby też Powstania Wielkopolskiego, którego setną rocznicę wybuchu zamierzamy w tym roku uroczyście obchodzić. Ten zwycięski zryw sprzed wieku pokazał, że potrafimy łączyć odwagę i determinację na polu walki z dyscypliną i organizacyjną sprawnością. Ta ostatnia niezbędna jest w pracy każdego samorządu. My to wszystko – w Wielkopolsce – mamy, byle nam nie przeszkadzano. Decentralizacja i demokratyzacja życia publicznego nie są aktem jednorazowym, lecz procesem, który należy doskonalić. Obywatele muszą czuć odpowiedzialność za swoje społeczności.  Przejawem takiej odpowiedzialności jest też odwieczne upominanie się o zracjonalizowanie ustawy o dochodach samorządu. Strona samorządowa musi być traktowana przez stronę rządową poważnie i po partnersku. Jeszcze sporo wysiłku przed nami, samorządowcami, by przebić się ze swoimi postulatami, m.in. dotyczącymi dokonania standaryzacji usług publicznych, ich rzetelnego wycenienia i tym samy ustalenia minimalnego standardu, który jest finansowany przez państwo. Wciąż aktualna jest potrzeba dyskusji na temat zwiększenia źródeł finansowania samorządów, uelastycznienia systemu, no i przede wszystkim zapewnienia samodzielności samorządów w gospodarowaniu posiadanym majątkiem. Za rozwój regionów powinni być odpowiedzialni faktyczni ich gospodarze, przy rosnącej wciąż aktywności obywatelskiej, czyli udziale trzeciego sektora w realizacji naszych niektórych zadań. Społeczności lokalne są coraz bardziej świadome swoich potrzeb i gotowe do zaangażowania.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
(ski)