Cezary Przybylski popiera bezpośredni wybór marszałków

O uczciwości w polityce, modelu finansowaniu samorządów i trybie wyboru marszałków rozmawiamy z Cezarym Przybylskim, marszałkiem województwa dolnośląskiego.

Uwagwa

- Jakie zmiany legislacyjne mogłyby, Pana zdaniem, poprawić działanie samorządów w Polsce? Czy jakieś przepisy należałoby uchylić lub wprowadzić do porządku prawnego?

- Cezary Przybylski: To, co moim zdaniem najpilniej wymaga uregulowania, to kwestia zasad finansowania samorządów. Konieczne jest ustalenie stałych źródeł wpływów do samorządowych budżetów. Za najbardziej sprawiedliwe uważam rozwiązanie w oparciu o udziały w podatku VAT. Ważne jest też, by wreszcie racjonalnie wspierać/zasilać budżety samorządów w kwestiach związanych z utrzymaniem dróg, przewozów kolejowych, obiektów szpitalnych, szkół czy instytucji kultury w regionach. Są województwa, takie jak Dolny Śląsk, które takich obiektów mają dużo więcej niż inne. Ponosimy olbrzymie koszty związane nie tylko z bieżącym ich utrzymaniem, ale i dalszym rozwojem. To mocno obciąża budżet i ogranicza możliwości różnorodnego gospodarowania środkami. Praktycznie każdego roku ogromne kwoty musimy blokować właśnie na utrzymanie tej infrastruktury. A przecież są jeszcze przepiękne dolnośląskie zamki, pałace, zabytkowe budowle, wiele świetnych inicjatyw kulturalnych i społecznych, które chcielibyśmy wspierać, tylko wciąż brakuje nam na nie pieniędzy.

- A jaki ustrój samorządu jest według Pana najbliższy ideałowi? Co sądzi Pan o pomyśle bezpośrednich wyborów marszałków?

- Jestem samorządowcem, dlatego dla mnie najważniejsze jest to, by doprowadzić do końca reformę samorządową i jeden z zasadniczych jej elementów, czyli bezpośrednie wybory starostów i marszałków. To wzmocni ich pozycję, wzmocni ich mandat do realizacji założonego programu i wielu zadań. Wielkim wyzwaniem jest także dokładne uregulowanie wszystkich kwestii związanych z podziałem kompetencji pomiędzy marszałkiem i wojewodą. Dualizm władzy w województwie powoduje zamieszanie, jest niezrozumiały nie tylko dla osób przebywających do nas z zagranicy, ale i dla naszych obywateli. Ten dualizm rozmywa odpowiedzialność i wciąż niepotrzebnie generuje koszty.

- Dobiega właśnie końca Pana pierwsza pełna kadencja na stanowisku marszałka, choć funkcję tę pełni pan już po raz drugi. Można jakoś porównać obie te sytuacje? Co obecnie stanowiło dla Pana największą różnicę w stosunku do pełnienia funkcji marszałka w czasie poprzedniej kadencji?

- W poprzedniej kadencji funkcję marszałka pełniłem niespełna rok. Odziedziczyłem zatem po poprzedniku budżet, który trzeba było zrealizować do końca, choć nie wszystkie jego pozycje budziły mój entuzjazm. Brakowało w nim m.in. zapisów dotyczących wspierania inicjatyw i zaspokajania potrzeb społecznych czy projektów socjalnych. Brakowało w nim projektów i programów zdrowotnych, tych dotyczących rozwoju edukacji zawodowej, rozwijania systemu opieki nad najmłodszymi czy wspierania rodzin w powrocie na rynek pracy.

- Można zatem powiedzieć, że obecna kadencja jest tak naprawdę pierwszą, w której działa Pan wedle własnej wizji. W takim razie, co w jej trakcie stanowiło dla pana największy problem czy wyzwanie?

- Odpowiem trochę przewrotnie. Oczywiście, nie zamierzam się wypierać, że w ciągu prawie czterech lat tej kadencji nie pojawiły się żadne problemy, bo to po prostu niemożliwe. Myślę jednak, że nawet te najpoważniejsze da się w końcu rozwiązać. Potrzeba do tego determinacji, wytrwałości i odpowiedniego zaangażowania. Nie tak dawno, bo na początku 2016 roku, spore kłopoty sprawiał nam system informatyczny wykorzystywany do składania wniosków na unijne dotacje. System się blokował, zawieszał i opóźniał cały proces, co w konsekwencji wywoływało niezadowolenie wśród składających wnioski, ataki ze strony opozycji i krytykę mediów. Przyznam szczerze – sytuacja nie była komfortowa. Dziś jesteśmy jednym z liderów, jednym z województw, które najsprawniej zarządza swoim Regionalnym Programem Operacyjnym, pierwszym województwem w Polsce, które podpisało najwięcej umów o dofinansowanie. Rozdysponowaliśmy już grubo ponad połowę środków z naszego 9-miliardowego unijnego budżetu na lata 2014-2020. Nie ominęły mnie też inne stresujące i przykre sytuacje. Jakiś czas temu dwa zaciekle zwalczające się ugrupowania, PiS i Platforma Obywatelska, próbowały zawiązać koalicję, by odwołać mnie ze stanowiska. Oczywiście rozumiem polityczny pragmatyzm, ale dla mnie jednak najważniejsza jest kwestia pewnej uczciwości. Jej w tym przypadku w pewnym momencie zabrakło… Nie można burzyć czegoś, co dobrze funkcjonuje dla zaspokojenia tylko i wyłącznie własnych politycznych ambicji. Jednak, mimo wszystko, udało się osiągnąć szerokie porozumienie, nawiązać dobrą współpracę między poszczególnymi ugrupowaniami politycznymi i w tej chwili razem pracujemy dla województwa. Muszę tu podkreślić jeszcze jeden ważny element, jakim jest współpraca z samorządami poszczególnych szczebli, czyli z samorządami gmin i powiatów z samorządem województwa. Poza tym w ciągu tych lat powstały też zwyczajnie dobre ludzkie relacje, które pomagają w osiąganiu porozumienia, uczciwego kompromisu. Dzięki nim nie stoimy w miejscu, a wiele trudnych zadań kończyło się sukcesem.

- Co uznaje Pan za swój sukces?

- Szczerze przyznam, że naprawdę zadowolony jestem z tego, że udało nam się stworzyć jedną z najlepszych spółek kolejowych w kraju, czyli Koleje Dolnośląskie (KD). Wiem, że są obiektem zazdrości innych samorządów. Tylko w 2017 roku KD przewiozły blisko 10 mln ludzi. Stanową nie tylko trzon przewozów kolejowych w regionie, ale i trzon wrocławskiej kolei aglomeracyjnej. Ukończyliśmy budowę i wyposażyliśmy Nowy Szpital Wojewódzki, a teraz budujemy Nowy Szpital Onkologiczny za 400 mln zł. W naszym Dolnośląskim Centrum Onkologii od maja ubiegłego roku funkcjonuje „breast unit”, czyli kompleksowy system leczenia kobiet z nowotworem piersi, gdzie pacjentki są pod opieką specjalistów na wszystkich etapach choroby. Powstały także nowoczesne oddziały radioterapii w Legnicy i Jeleniej Górze. Rozwijamy turystykę i sport, dofinansowując m.in. wartą blisko 100 mln zł inwestycję na Polanie Jakuszyckiej, prowadzimy regionalne projekty: Dolny Śląsk dla Królowej Sportu, Mały Mistrz, Umiem Pływać czy Program Dolnośląski Delfinek, w ramach którego w marcu w Strzegomiu otworzyliśmy już pierwszy z basenów. Stworzyliśmy specjalny program, w którym na tworzenie w całym województwie dodatkowych miejsc w klubach malucha i żłobkach oraz na budowę nowych już przekazaliśmy blisko 55 mln zł, a mamy na ten cel kolejnych 100 mln zł. Dzięki temu powstanie blisko 2 tysiące dodatkowych miejsc opieki dla najmłodszych dzieci, których rodzice będą mogli wrócić do pracy. Co ważne – rozwijamy także średnie szkolnictwo zawodowe, świetnie układa nam się współpraca z uczelniami wyższymi, czego efektem jest m.in. projekt Zielona Dolina. Tu warto podkreślić, że to unikatowy projekt w skali Europy, gdzie środowisko akademickie wraz z samorządem będzie wspierać dolnośląskie przedsiębiorstwa sektora rolno-spożywczego i promować ich produkty. Wspieramy też nasze firmy z sektora MŚP, dedykujemy im wiele projektów, oferujemy wsparcie w postaci wielu bardzo korzystnych instrumentów finansowych. Udaje nam się również pozyskiwać dla regionu nowych inwestorów. Stworzyliśmy specjalny fundusz na ochronę dolnośląskich zabytków, zabiegamy o wpisanie kolejnych obiektów na listę UNESCO. Stworzyliśmy także programy, które odpowiadają na lokalne potrzeby i są realizowane we współpracy z lokalną społecznością, czyli Aktywny Dolny Śląsk, Dolnośląskie Małe Granty.

- Nie wszystkie inwestycje idą jednak tak szybko jak mieszkańcy regionu by oczekiwali...

- Sporo energii wciąż pochłania nam dokończenie budowy wschodniej obwodnicy wrocławia, jednej z ważniejszych inwestycji, tak potrzebnej nie tylko stolicy regionu, ale przede wszystkim Dolnoślązakom dojeżdżający do pracy do Wrocławia. Od kilku lat jeździmy już połową tej trasy i jednocześnie budujemy jej północny odcinek między Łanami a Długołęką. Mamy pieniądze na kolejny, południowy jej fragment. Niestety, niełatwe negocjacje z grupą mieszkańców i trudności z decyzjami środowiskowymi wstrzymują realizacje tej inwestycji. Podjąłem jednak decyzję, że bez względu na trudności ostatni fragment obwodnicy będziemy budować etapami.

- Chciałbym Pana zapytać na koniec naszej rozmowy jak ocenia Pan współpracę samorządu z rządem?

- To, co budzi mój największy niepokój, to zakusy na ponowną centralizację państwa, zamach na samorządy, a co za tym idzie - na demokrację. Samorządowcom zabiera się coraz więcej kompetencji, coraz więcej rzeczy dzieje się za ich plecami. Zmienia się ordynację wyborczą. Wiele projektów ustaw wprowadza się jako projekty poselskie, które nie podlegają konsultacjom. A jeśli już uda nam się przygotować konkretne uwagi do ważnych ustaw, to odbijamy się z nimi od ściany, czego przykładem jest ustawa Prawo wodne. Mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że to my w naszych regionach, powiatach i gminach budowaliśmy samorząd od lat. To my wiemy, na czym polega praca w terenie i to my wiemy, czego oczekują nasi mieszkańcy. Samorządy muszą zachować swoją niezależność. Nie oznacza to jednak, że jako gospodarze w regionach nie jesteśmy otwarci na dialog i współpracę z rządem. Ale samorządy muszą być dla rządu równorzędnym partnerem. Partnerem, z którym konsultuje się nowo tworzone prawo. Musimy współpracować, uczciwie współpracować. Przy projektach drogowych, oświatowych, zdrowotnych czy społecznych. I powiem szczerze, że czasem to się udaje. Wspomniałem już wcześniej o wielkiej inwestycji na Polanie Jakuszyckiej. To właśnie przykład wspólnego działania naszego samorządu województwa z Ministerstwem Sportu. Po latach rozmów i czasem trudnych negocjacji jesteśmy wreszcie na etapie przygotowań do wmurowania kamienia węgielnego pod tę inwestycje.

- Dziękuję za rozmowę.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
(ski)