Elżbieta Polak o tolerancji na łamach prasy niemieckiej

Prasa niemiecka pozytywnie pisze o polskiej tolerancji na przykładzie województwa lubuskiego. "Markische Oderzeitung" ukazujący się we Frankfurcie nad Odrą i "Lausitzer Rundschau" wychodzący w Cottbus - dwa niemieckie dzienniki opublikowały wywiad z marszałek Elżbietą Anną Polak pod tytułem "My na zachodzie Polski jesteśmy tolerancyjni". Z Panią marszałek Polak rozmawiał Dietrich Schröder.

3333t

A oto polskie tłumaczenie tego tekstu:

Pani marszałek, co takiego złego zrobiła Platforma Obywatelska w całej Polsce, że straciła rządy w 2015 r. na rzecz  PiS?

Sądzę, że Platforma Obywatelska w czasach swojego rządzenia od 2007 do 2017 była konfrontowana z innymi problemami niż te, z jakimi zmaga się dzisiejszy rząd. Na przykład stopa bezrobocia była na początku bardzo wysoka. Próbowaliśmy podchodzić do takich problemów wprowadzając zasadnicze zmiany strukturalne, a nie przez rozdawanie prezentów. W naszym regionie stopa bezrobocia spadła do 5 %. W całym kraju zbudowano albo zmodernizowano setki kilometrów autostrad, dróg krajowych i linii kolejowych. Z pewnością zbyt mało rozmawialiśmy  z obywatelami. PiS wygrało wybory, ponieważ obiecali obywatelom czysty zysk do portfela, przede wszystkim w formie 500 zł dodatku socjalnego od drugiego dziecka. W sumie jest to jednak mniej pieniędzy, niż wcześniej wpłynęło do polityki socjalnej. Za czasów rządu PO wydłużono urlop macierzyński dla matek do jednego roku i wprowadzono urlop tacierzyński, tj. urlop wychowawczy dla ojców, program mieszkaniowy dla młodych, setki nowych miejsc w żłobkach i przedszkolach.

Co robi Pani w Lubuskim ewidentnie lepiej, ponieważ wg sondaży będzie mogła Pani rządzić kolejną kadencję?

Sądzę, że u nas, na zachodzie kraju, ludzie są bardziej otwarci, tolerancyjni i europejscy, niż w innych regionach. Patrząc na bieg historii, żyjący tutaj Polacy są ukształtowani w specjalny sposób (inaczej?). Ich rodzice albo dziadkowie przybyli na te tereny z różnych regionów. Z tego tygla wyłoniła się nowa regionalna świadomość. Dużo mieszkańców pracuje w Niemczech, mają tam znajomych bądź przyjaciół. U nas mamy 3.000 firm z kapitałem zagranicznym, które stworzyły nowe miejsca pracy. 60% z nich to firmy niemieckie. Dlatego w wyborach ludzie podkreślają swoją samodzielność, niezależnie od sytuacji w Warszawie.

Od trzech lat pracuje Pani z wojewodą z PiS-u, który jako pełnomocnik rządu kontroluje Pani pracę. Wynikają z tego powodu konflikty?

Problem ten nie jest związany z osobą wojewody. Wiąże się on z odbieraniem samorządom licznych kompetencji przez rząd PiSu, w tak krótkim czasie. Na przykład nie jesteśmy już odpowiedzialni za wspieranie gospodarki rolnej oraz zabezpieczenie przeciwpowodziowe. Także fundusze regionalne ochrony środowiska i prace melioracyjne zostały skreślone z naszego obszaru zadań, a nawet nasza odpowiedzialność za weteranów wojennych. Co do innych planów, np. inwestycyjnych, konwent 16 województw mógł się jeszcze obronić. Tendencja PiSu do centralizacji, która już u nas w Polsce przed 1989 r. była, jest sprawą oczywistą. Przykład tego był niedawno, rząd centralny żądał , żeby przyszły most kolejowy nad Odrą w Kostrzynie  został zbudowany wyżej, niż my to planowaliśmy. Jednak z pomocą Brandenburgii udało nam się temu zapobiec.

Jak do tej pory skorzystał Pani region ze środków unijnych?

Zmodernizowaliśmy 500 km. dróg, 165 km. linii kolejowych, 1.500 km. światłowodów, uzbroiliśmy 3 tys. ha terenów inwestycyjnych, zbudowaliśmy radioterapię, budujemy szpital dziecięcy i bazę pogotowia lotniczego, teraz przeprowadzamy rewolucję w szkołach zawodowych. Jako jeden z priorytetów rozwoju naszego regionu stworzyliśmy pięć parków badawczych w dziedzinie nowoczesnych technologii. Są one zakotwiczone przy wyższych uczelniach w Zielonej Górze, Sulechowie i Gorzowie Wlkp., równocześnie, współpracując z przedsiębiorstwami, mogą ubiegać się o środki unijne. Są to parki badawcze nowoczesnych technologii zdrowotnych, informatycznych, technologii budowlanych, energii odnawialnych, rozwoju produktu z wyrobów rolnych i biogospodarki. Jesteśmy bardzo dumni z tych parków technologicznych.

PiS mówi często, że ze środków unijnych dla Polski korzystają duże firmy zagraniczne, przede wszystkim niemieckie, które wygrywają przetargi?

Tylko mała cześć z 84 miliardów euro, które Polska otrzyma w latach 2014 do 2020, dostanie się do wyłonionych w przetargach firm zagranicznych. Nasuwa mi się przykład niemieckiej firmy, która wygrała przetarg na budowę nowego pasa lądowań na naszym lotnisku regionalnym w Babimoście. W większości skorzystają polskie gminy, rozwój infrastruktury i przede wszystkim lokalni przedsiębiorcy. W minionym tygodniu postanowiliśmy wydać dziesięć milionów euro na wymianę starych pieców kaflowych w mieszkaniach na niskoemisyjne ogrzewanie.

Czy współpraca z Niemcami jest tematem aktualnych wyborów?

Raczej nie. To jest kwestia tego, że mieszkańcy naszego regionu traktują tę współpracę jako zupełną normalność.

Jeżeli zostanie Pani ponownie wybrana - jakie cele albo życzenia ma Pani w stosunku do dalszej współpracy regionalnej z sąsiednimi krajami związkowymi Brandenburgią i Saksonią?

Unijny Program Interreg pomógł nam dotychczas bardzo w Euroregionach.  Powstało około 600 partnerstw i cieszę się bardzo, że Unia Europejska przeznaczy kolejne środki na ten cel w przyszłości. Od naszych niemieckich sąsiadów nauczyliśmy się w wielu tematach społecznych, jak np. starzejące się społeczeństwo. W efekcie powstały domy opieki dziennej. Nasze parki technologiczne, o których wspominałam już wcześniej, powinny jeszcze bardziej współpracować z niemieckimi partnerami. W tej dziedzinie zorganizujemy w niedalekiej przyszłości kongres gospodarczy w Zielonej Górze. Jeżeli pan pyta o życzenia? Życzyłabym sobie, żeby szkoły wyższe z naszych regionów współpracowały ze sobą jeszcze bardziej. Przez intensywniejszą wymianę studentów, dłuższe pobyty gościnne naukowców albo wspólne pomysły na tworzenie przedsiębiorstw. Zbliżenie narodów dokonuje się przez konkretnych ludzi. Zależy mi również bardzo na współpracy w dziedzinie zdrowia. Poziom opieki  zdrowotnej w Polsce odbiega jeszcze znacznie od poziomu niemieckiego. Temat ten zajmuje mnie bardzo, ponieważ moja mama i moi bliżsi krewni zmarli wcześniej wskutek zachorowań. Moja wówczas dwuletnia siostrzenica Iga została wyleczona przed ośmioma laty przez profesora kliniki w Berlinie, Berliner Charite, dzięki odpowiednim lekom dostępnym w Niemczech. Jesteśmy do tej pory jedynym regionem w Polsce, w którym powstał rejestr zachorowań na nowotwory, uwzględniający  wczesne wykrywanie i metody leczenia. Jest to wspólny projekt z kliniką w Bad Saarow. Współpracy tego typu życzę sobie jeszcze więcej.

Wywiad w oryginale można znaleźć na stronach:
Markische Oderzeitung
https://www.moz.de/nachrichten/brandenburg/artikel-ansicht/dg/0/1/1682979/
Lausitzer Rundschau
https://m.lr-online.de/nachrichten/polen/wir-im-westen-polens-sind-toleranter_aid-33374781

Źródło: www.lubuskie.pl
(ski)